Kilka pytań do… Vienia

Przed nami kolejny wywiad z cyklu 🙂 Znów żonglujemy stylami muzycznymi i wracamy do rapu. Zapraszamy do lektury 🙂

Kilka pytań do Vienia –  polski raper, wokalista, autor tekstów, DJ i producent muzyczny, a także reżyser i dziennikarz radiowy. Członek Akademii Fonograficznej ZPAV,  znany jest przede wszystkim z wieloletnich występów w grupie hip-hopowej Molesta Ewenement, której był współzałożycielem. Trzykrotnie nominowany do Fryderyka – nagrody polskiego przemysłu fonograficznego.

 

Czy miał Pan jakąś ulubioną lekturę?

Na początku z czytaniem byłem trochę na bakier. Miałem problemy z dysleksją, dysgrafią, literki mi się rozmazywały, zlewały. Pomimo tego jakoś czytałem, głównie książki naukowe, paranaukowe. Nienawidziłem lektur, książek do których byłem zmuszany. Lubiłem Salingera. Pamiętam moje spotkanie ze Świętej Pamięci Panią Marią Czubaszek. Ona przyniosła książkę o rodzinie Beksińskich, ja „Buszującego w zbożu”. Bardzo podobały mi się opisy Nowego Jorku, bohatera. Przez jego uwielbienie do baseballu strasznie chciałem mieć czapkę z napisem NY. Podobał mi się opis szkolnictwa. Potem usłyszałem o historii, że morderca Lennona miał w kieszeni „Buszującego w zbożu”. Komiksów czytałem mało, trochę liznąłem Tytusa czy Thorgala. Teraz głównie czytam książki teologiczne, legendy. Pamiętam, że na lekcjach, po kryjomu czytałem pod ławką z wypiekami na twarzy Danikena.

Jakim by Pan chciał być bohaterem literackim? Genialnym detektywem jak Sherlock Holmes, czy raczej jego Nemezis – Doktorem Moriartym?

Mógłbym w sumie być Sherlokiem, do dziś jak oglądam dawne czy współczesne adaptacje to pasuje mi ten klimat. Tak samo jak Hercules Poirot, tematy dedukcji, czytania ludzi. W sumie tak jak w życiu, staramy się po pierwszym wrażeniu, po zachowaniu poznać człowieka. Fajnie by było tak jak Sherlock szukać po swoim Londynie profesora Moriart’ego.

Czy jest jakoś literacki świat, w którym chciał by Pan żyć?

Zdecydowanie świat o którym pisał Carlos Casteneda. Ameryka Południowa. Teraz, z wiekiem, interesują mnie bardziej szamańskie, teologiczne klimaty. Buddyzm, religie wschodu, ale też Ameryka Południowa, Majowie. A propos Castenedy to pamiętam historię jego spotkania z innym pisarzem – Alejandro Jodorowskym. Panowie spotkali się raz w kawiarni, ale niestety niezbyt przypadli sobie do gustu. Fascynuje mnie świat dzikich plemion, podróży po Ameryce południowej w XIX – XX wieku. Chciałbym poznawać te kultury, znachorów, lokalne legendy.

Gdzie najchętniej Pan czyta?

Najbardziej lubię czytać w domu, wypoczęty. Nawet jak piszę muzykę, teksty to najlepiej idzie mi to w domu, muszę mieć blisko lodówkę i koniecznie herbatę. Nie potrafię czytać wieczorem – od razu idę spać. Przede wszystkim muszę być wypoczęty, po herbacie, wtedy chętnie wgryzam się w jakąś książkę. Bardzo dobrym miejscem do czytania jest dla mnie też biały skuter – toaleta.

 

Pytanie: Jak nazywał się szaman, który rzekomo zainspirował Carlosa Castaneda do napisania jego książek?

Odpowiedzi prosimy nadsyłać na adres: dariusz.materna@planeta11.pl , wśród prawidłowych 25.05 rozlosujemy dwie wejściówki do klubu Nowy Andergrant 

Może Ci się również spodoba